Co u mnie słychać i czemu podejmuję się współpracy online, przed którą się tak wzbraniałam?

Długo wzbraniałam się przed podjęciem opieki nad podopiecznymi online. Z kilku powodów i nie ukrywam, że głównym z nich był po prostu brak czasu spowodowany szalonym grafikiem zajęć z klientami studia. Chcąc być dyspozycyjna, pozostawałam poza domem po kilkanaście godzin dziennie i tak w zasadzie funkcjonuję od kwietnia tego roku. Niestety, każda praca ma swoje plusy i minusy. Minusem mojej (choć wolę mówić o plusach!) jest niestety to, że godziny pracy i ich ilość w ciągu dnia jest zależna od klientów. Mój dzień roboczy minimum 3 razy w ciągu tygodnia zaczyna się o 7:00, kiedy zaczynam pierwszy trening. Ostatni kończę o 21. Praca w branży usługowej rządzi się swoimi prawami, więc często bywa tak, że umówione spotkania są odwoływane tego samego dnia lub nawet na godzinę przed, co sprawia, że w grafiku pojawia się okienko, a mimo tego nie opłaca mi się wracać do mieszkania, więc siedzę w pracy i nawet jeśli nie pracuję przez 12 godzin, zwykle to tyle spędzam w studio lub jego okolicach. W domu bywam rzadko, bo w weekendy mam zjazdy na uczelni, a gdy ich nie mam, zazwyczaj również w nie pracuję. Podjęłam decyzję o tym, że redukuję ilość godzin pracy z uwagi na swój stan zdrowia. Potrzebuję odpoczynku, również psychicznego 🙂 A czy da się lepiej odpocząć niż w domu, z zaniedbywanym ostatnio kotem na kolanach? 😉

Listopad był chyba najcięższym pod względem pracy i obowiązków miesiącem w moim życiu. Zarówno praca od rana do wieczora jak i całodzienne zajęcia na uczelni w weekendy sprawiły, że w domu praktycznie tylko sypiałam. Niestety odbiło się to na moim kocie, który dostał zapalenia pęcherza. Wtedy zapaliła mi się pierwsza czerwona lampka – mnie w domu praktycznie nie ma, a on siedzi sam…

Wzbraniałam się przed podjęciem współpracy online również dlatego, że bałam się, że nie dam sobie rady. Nie z ułożeniem treningu czy wytycznych żywieniowych, ale po prostu z tym, żeby taka osoba nie czuła się ignorowana. Ze swoimi podopiecznymi utrzymuję ciepłe stosunki, wiem co lubią, czego nie, a na każdym treningu mogę skonsultować ich postępy dietetyczne czy skontrolować technikę. Tu nie miałam takiej możliwości. Chcąc zaopiekować się podopieczną czułam się nieco rozdarta, bo z jednej strony chciałabym dać jej poczucie tego, że jestem, obserwuję i wspieram, ale jak mam to zrobić, gdy pozostaję z nią w kontakcie mailowym i, przepraszam – myliłaby mi się ona z innymi, z którymi współpracuję (sorry – realia…). Przeanalizowałam Wasze odpowiedzi na moje pytanie dotyczące oczekiwań co do współpracy i widzę, że oczekujecie dużego zaangażowania.

Wpadłam więc na pomysł, jak mogę je Wam dać! I w dodatku wykorzystać Instagram i Snapchat!

O ile Instagram oswoiłam i, jak mam nadzieję, prowadzę go w taki sposób, by pokazać Wam szczerze kim jestem i jak wyglądam, Snapchat dotychczas uważałam za idiotyczne narzędzie do infantylnego upiększania twarzy (filtr psa… <facepalm>). Okazuje się jednak, że gdy utworzę prywatne konto tylko na potrzeby współpracy, mogę wysłać Ci kilka słów otuchy w formie nagrania, jak również to Ty możesz się ze mną skontaktować, na przykład w celu zadania pytania 🙂 Instagram natomiast może posłużyć jako moja i Twoja prywatna galeria kroków na drodze do celu – od zdjęć sylwetki przez fotografie posiłków z jadłospisu czy selfie po treningu, aż po finałowe efekty! Takim sposobem ja poznaję Ciebie i mam możliwość codziennego uczestniczenia w Twoim sportowym życiu 🙂 Możliwe, że ktoś już wcześniej wykorzystał taką formę kontaktu z podopiecznym online i moja wcale nie jest innowacyjna, jednak to ja (również?) wpadłam na nią samodzielnie i jestem z tego naprawdę dumna!

Chciałabym zaoferować coś innego niż pozostali trenerzy i trenerki – nie tyle lepszego, co innego. Podjęłam decyzję, że w jednym miesiącu podejmę pełną współpracę tylko z 5 nowymi osobami w celu zapewnienia im tego, co mam w swojej „wizji”. Ruszamy 1 stycznia 2017 roku! Do tego czasu macie jeszcze kilka chwil by skompletować niezbędne informacje, materiały i badania oraz by zastanowić się, czy jesteście wystarczająco zmotywowane i zdecydowane 🙂

Ja poświęcam Wam jeden cały dzień. Home office 🙂 A w wolnych chwilach kontaktujemy się via social media. Przyda mi się taki wypoczynek.

Buziaki!

M.

Udostępnij
Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Najnowsze wpisy

Kategorie

Okuniewska Marta Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twenty + seven =