Czemu zmuszanie się do treningu utrudnia podtrzymanie efektów?

marta okuniewska (2)

Nie jestem psychologiem, chociaż w pracy bardzo dużą uwagę przykładam do psychologicznych aspektów odchudzania. Praca z podopiecznymi – kobietami jest specyficzna i nie nazwałabym „holistyczną” opieki trenerskiej, która sprowadza się jedynie do nadzoru efektów, diety i zdrowia fizycznego z pominięciem zdrowia (komfortu) psychicznego 🙂 W oparciu o doświadczenia własne, jak również doświadczenia przyjaciółek, koleżanek czy właśnie podopiecznych opracowałam tezę, która wydaje się być bardzo słuszna… A przynajmniej w końcu mogę ją podeprzeć innym artykułem 😉 O co chodzi?

b050577f3bf71703fe8ff151bebf99cd

Motywacja nie trwa wiecznie

O motywacji naszych działań, w tym wypadku pracy nad sylwetką, mogłabym pisać godzinami. Zainteresowani moim zdaniem na ten temat znajdą kilka tekstów w moim dziale Felietony, a tym, którzy dopiero trafili na moją stronę pokrótce wyjaśnię, o co chodzi.

Motywacja nie trwa wiecznie. Pierwszą przyczyną porażki w drodze po szczupłe ciało, moim zdaniem, jest jej źródło. Wśród krążących po Internecie memów wiele jest haseł, które w niezauważony przez Ciebie sposób motywują Cię do działania karmiąc się negatywnymi emocjami. Mają bardzo podświadome działanie i dopiero gdy bliżej się im przyjrzysz, zobaczysz, że często nazywają Cię leniem, nakłaniają do udowadniania przez Ciebie swojej wartości, z wyrzutem wypominają brak czasu czy sugerują, że bez codziennego treningu powinnaś wstydzić się założyć bikini albo podkreślają Twoją wyższość nad koleżankami, które w piątek wybierają imprezę, a nie zajęcia spinningu.

Nie zrozum mnie źle – ludzie są różni i różnie reagują na takie hasła. Niektórych trzeba zachęcać głaskając po głowie, innych solidnie kopnąć w tyłek. Klienci również są różni. Jedni oczekują mocnego dociśnięcia, inni łatwo się poddają. Nie wykluczam, że takie motywatory są skuteczne w zwlekaniu kobiety z kanapy.

www.moc2.pl
www.moc2.pl

Chodzi mi raczej o to, że stanowią pewien rodzaj motywacji negatywnej, ponieważ karmią się emocjami negatywnymi. Motywacja negatywna to taka motywacja, która wypływa z faktu szukania poczucia własnej wartości w oczach innych, a nie w lustrze. Ta motywacja pozbawia Cię własnego zdania i własnej oceny zarówno swojej osoby, jak i swoich zasobów, generalizuje Cię i nie traktuje indywidualnie.

Motywacja pozytywna natomiast wypływa z Ciebie. Podejmujesz działania w zgodzie ze sobą w momencie, gdy sama dojrzewasz do tej decyzji. Nagle zaczynasz stawiać krok za krokiem zupełnie swobodnie, akceptujesz siebie i swoje zasoby (czas, obowiązki, stan zdrowia czy portfela), co sprawia, że osiągasz sukces bez karmienia się pełnymi wyrzutów hasłami z portali motywacyjnych. Robisz to dla siebie i zamiast być dla siebie surowym katem, jesteś stanowcza, ale posiadasz empatię dla własnych słabości.

Możesz sobie myśleć, że motywacja po prostu zrywa Cię z kanapy i mało interesuje Cię to, jak może oddziaływać na podświadomość i poczucie własnej wartości. Jeśli możesz jednak dokonać wyboru, czemu nie karmić się pozytywnymi emocjami?

one_size_headline

Czemu trening, dieta i źródła motywacji powinny być przyjemne?

Człowiek nie jest stworzony do zmuszania się. Człowiek jest z natury leniwy 😉 Nie wiem, czy mogę to podpiąć pod jakąś teorię psychologiczną, więc nie będę ściemniać – ta teoria jest moja. W ciągu całego swojego prawie 28-letniego życia zmuszanie się do czegokolwiek (od diety skomponowanej z produktów, których nienawidzę po studia, które były z kompletnie innej bajki) ostatecznie kończyło się fiaskiem. Byłam w stanie wytrwać na diecie, ciągnęłam studia, ale nie udawało mi się utrzymać trwałych efektów odchudzania, a gromadzenie w sobie frustracji na nudny kierunek kończyło się potężnymi wybuchami złości. Podświadomie broniłam się jak mogłam.

Generalnie świat motywatorów sugeruje odbiorcom, że po fajną sylwetkę trzeba się wdrapać na Golgotę. Na kolanach.

Kompensacja hedonistyczna, czyli robienie sobie… dobrze

To jest clue całego tekstu. Szukając w życiu ukojenia czy szeroko rozumianej przyjemności, często posługujemy się… jedzeniem. Ile razy usprawiedliwiałaś zjedzenie tabliczki czekolady faktem, że „miałaś kiepski dzień”? Okazuje się, że nie bez przyczyny tak się dzieje. Jeśli w którejś z płaszczyzn życia doświadczamy pewnego rodzaju wyrzeczenia, dyskomfortu czy wręcz przykrości, szukamy kompensacji, czyli wyrównania. Nie musi to być jedzenie, chociaż dopaminowy doping w postaci czegoś słodkiego jest logicznie uzasadniony. Niektórzy szukają kompensacji w seksie, inni w zakupach, jeszcze inni w jedzeniu. Czy każdy rodzaj treningu będzie stwarzał w Tobie potrzebę „wyrównania”?

pobrane

Kwestia doboru aktywności fizycznej i diety do stylu życia, osobowości i własnych preferencji

Przeprowadzone w 2014 roku badanie udowodniło, że przyjemność z aktywności jest kluczem w utrzymaniu rezultatów treningów. Osoby, które brały udział w aktywnościach, które były przez nich podświadomie rozpoznawane jako dobra zabawa i uznawane za nagradzające i po prostu przyjemne:

  • wybierały zdrowsze pokarmy komponując posiłki, podświadomie rezygnując z fast foodów;
  • częstowane słodyczami, bez poczucia straty odmawiały;
  • w chwili sięgania po przekąskę wybierali przekąski zdrowe.

Wniosek? Gdy trening i dieta są przyjemne, nie szukasz przyjemności w innych źródłach. Gdy „trening” rozpoznawany jest jako „obowiązek/zadanie do wykonania” a nie „przyjemność”, ludzie chętniej sięgają np. po słodycze.

Badanie przeprowadzono na studentach, których proszono o półgodzinny spacer po kampusie. Połowie z nich powiedziano, że mają „zrobić trening”, a drugiej, że po prostu mają się przejść i pooddychać świeżym powietrzem. Obu grupom po wysiłku podano dwie opcje lunchu, a wśród nich zdrową i niezdrową (niezdrową utożsamiamy ze słodyczami czy fast-foodem). Kaloryczność dań była jednakowa i chyba nietrudno zgadnąć, po który rodzaj lunchu sięgnęła każda z grup?

W kolejnym badaniu postępowanie było podobne. Obie grupy wybrały się na spacer, jednak pierwsza dostała wyraźny nakaz „treningu”, podczas gdy drugiej zalecono „zwiedzanie”. Po aktywności członkowie każdej z grup dostali do dyspozycji M&M’sy w ogromnej ilości oraz torebkę, do której mogli sobie wsypać dowolną ilość słodyczy. Osoby, które „robiły aeroby” zabrały cukierki o wartości (średnio) 372 kalorii, podczas gdy uczestnicy z drugiej grupy średnio 166 kcal.

Motywacja wewnętrzna (pozytywna) oraz motywacja zewnętrzna (negatywna)

Ze zjawiskiem kompensacji hedonistycznej związane jest również poruszone przeze mnie wyżej zjawisko motywacji, a raczej źródła motywacji.

www.moc2.pl
www.moc2.pl

System nagrody związany z motywacją wewnętrzną (zwaną przeze mnie w tekstach pozytywną) nie wymaga kompensacji, ponieważ jest przyjemnością samą w sobie. Biegacz kończący w euforii maraton nie rzuci się na burgery (pomijam kwestie głodu – to oczywiste) w celu „nagrodzenia siebie”. Wygraną przeżywa w sobie. Co innego, gdy biegacz biegnie dla wyniku, medalu, uznania innych. Wtedy dochodzi do głosu motywacja zewnętrzna (negatywna), a za nią chęć kompensacji.

http://link.springer.com/article/10.1007/s11002-014-9301-6/fulltext.html

Jakie z tego płyną wnioski?

  1. Poszukaj aktywności, która sama w sobie sprawia Ci przyjemność. Jeśli trenujesz na siłowni, wybieraj ćwiczenia, które są wciąż efektywne, ale uważasz je za nagradzające. Ćwiczeń jest naprawdę dużo. Nie lubisz siadów? Nie rób. Rób wykroki. Biegasz, ale nużą Cię długie dystanse? Spróbuj biegać szybciej, krótsze odcinki. Zmieniaj trasy.
  2. Szukając odpowiedniego dla siebie modelu odżywiania nie sugeruj się innymi. Korzystaj z ich wiedzy, ale nie zapominaj o swoim własnym zdaniu. Wybór należy do Ciebie, nie do guru dietetyki.
  3. Jeśli jednak z treningiem masz „love&hate relationship” i mobilizuje Cię to do działania – pilnuj diety i uważaj, żeby nie nagradzać się jedzeniem po katorgach na sali. To podświadome!

be-the-best-version-of-you

Źródła:

Why working out causes weight gain. (And what to do about it).

http://www.psychologia.amu.edu.pl/wp/wp-uploads/2012-TERA%C5%B9NIEJSZO%C5%9A%C4%86-CZ%C5%81OWIEK-EDUKACJA-Dlaczego-jemy.pdf

Najnowsze wpisy

Kategorie

Okuniewska Marta Opublikowane przez:

komentarze 3

  1. Kania
    22 marca 2016
    Odpowiedz

    „Nie wiem, czy mogę to podpiąć pod jakąś teorię psychologiczną, więc nie będę ściemniać – ta teoria jest moja.” – o wlasnie za to najbardziej Cie lubie. Ogolnie bardzo dobre rozwiniecie kiedys zaczetego juz tematu. Juz po pierwszym sygnale z Twojej strony dotyczacym tresci psuedo motywatorow poswiecilam chwile czasu na autoanalize i zauwazylam jej negatywny wplyw na moje samopoczucie. Przypomnialy mi sie treningi zrobione wbrew sobie, napedzane tymi wrecz faszystowskimi fit haslami, przypimnialo mi sie rozgoryczenie po nich, wrecz zlosc i niechec do samej siebie, ze jak to kurwa jest mozliwe, ze jeszcze tego nie pokochalam i nie robie tego z usmiechem na ustach jak to wyczytywalam na roznych forach i motywatorach. Dzisiaj, dzieki Tobie i mojemu kr, mowie NIE faszyzmowi w fit-swiecie :P. Slucham wlasnego ciala, ucze sie rozrozniac lenia od zwyczajnej niedyspozycji i slabszego dnia, a slyszac haslo GO HARD OR GO HOME, prosze osobe je gloszaca o wyjscie i przemyslenie swojego zycia. 😀

    Ps: Czuje sie dziwnie (stalker girl :D) przeprowadzajac taki zmasowany atak na Twojego bloga, ale z drugiej strony mysle, ze chyba fajnie spotkac sie z jakikolwiek innym odzewem aniezeli like pod zajawka na facebooku. Am I wrong?

  2. Kania
    22 marca 2016
    Odpowiedz

    *i mojemu krnabrnemu usposobieniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *