Księżniczka na kropli potu czy Bestia? O makijażu, ciuchach i pocie na sali treningowej.

Księżniczka na kropli potu czy Bestia? O makijażu i ciuchach na sali treningowej.

Współczesny wizerunek fit kobiety nie jest jednoznaczny. Fakt, różnorodność jest mile widziana, rywalizacja także (w końcu o sporcie mowa), ale gdy mamy na myśli szeroko pojętą estetykę kobiecego ciała, atmosfera robi się gorąca; zwłaszcza, że wojnę rozpętałyśmy same.

Teraz wezmę kredki Bambino i trochę pokoloruję 🙂

20080307-Sports7

Okazuje się, że albo przychodzisz na trening zakryta po szyję jak chiński komunista, pizgasz żelastwem jak Agata Wróbel, a po treningu zajadasz z pudełka posiłek w panierce z paleo, albo przychodzisz ubrana w neony z najnowszej kolekcji Nike i bez kropli potu zasuwasz w strefie cardio. Bestia łupie na Piękną z pogardą z poziomu burpee, Piękna – z wyższością i obrzydzeniem z poziomu stepperka. Bardzo to uprościłam, ale myślę, że wiecie o co mi chodzi.

Funkcjonują co najmniej dwa archetypy kobiety trenującej i stworzyłyśmy je same. Według tych kryteriów, trening to nie rewia mody, a jak wyglądasz po nim ładnie, to znaczy, że nie ćwiczyłaś wystarczająco solidnie. Ładnie czy nieładnie – to już śliski (spocony?) temat.

Zawsze po treningu pocę się oliwką i sterczą mi sutki. Tobie nie? Robisz to źle ;)
Zawsze po treningu pocę się oliwką i sterczą mi sutki. Tobie nie? Robisz to źle 😉

Kiedyś sama z lekką pogardą patrzyłam na zgrabne laski w fajnych sportowych ciuchach, które wyglądały tak pięknie, że gdyby każde mrugnięcie mojego oka było migawką aparatu, powstałaby z niego najbardziej share’owana galeria na tumblr. Nikt nie zabraniał mi noszenia ładniejszych ciuchów i makijażu, ale głowę miałam pełną przekonania, że będę postrzegana jako pusta lala, która na pakerni szuka sobie męża. Teraz widzę, że miałam po prostu problemy z samoakceptacją i pewnością siebie, dlatego w pewnym okresie wolałam zasłonić się subkulturą żelaznej amazonki.

Na siłownię trafiamy z różną motywacją.

Z pewnością na sali jest wiele pięknych dziewczyn, które po prostu szukają sponsora albo przychodzą się pokazać i zostawmy je w spokoju wraz z powodem, dla którego przebierają nogami na bieżni. Większość kobiet (i nie tylko) trafia do klubu z powodu kompleksów, a źródłem tychże jest brak pewności siebie. Ustalmy więc, że nasz pierwszy krok na sali stawiamy niepewnie i nieśmiale. Jesteśmy często zestresowane, boimy się bycia ocenianą przez bardziej zaawansowanych w boju o sylwetkę oraz że ujawnimy swoją niewiedzę obsługi maszyn, które przerażają nas co najmniej jak stery myśliwca.

Jeżeli sport był nam do tej pory obcy, lub nie ćwiczyłyśmy wcześniej w towarzystwie innych ludzi, nic dziwnego, że czujemy się skrępowane. Wiem, że treningi z płytą są tak popularne wśród kobiet nie tylko dlatego, że nic nas nie kosztują i nie wymagają udziału w rewii mody. Spocona kobieta to coś, czego się nie pokazuje w mediach i absolutnie nie chodzi mi o to, że to coś wyjątkowo pięknego i wartego szczególnej prezentacji; ale zauważyłam większą aprobatę kulturową dla wizerunku spoconego faceta, niż kobiety. Pomijam dopieszczane Photoshopem, wysmarowane oliwką modelki fitness, mówię o realiach. A w realiach chętniej poci mi się pacha niż rowek między piersiami czy uda! Wiele kobiet po prostu boi się spocić, bo niestety nie poci się oliwką jak laski z reklamy Olimpu. Pot to naturalna rzecz, nie jest obca również kobietom i nie powinna budzić skrępowania. Zwłaszcza na treningu.

Szok. Miranda poci się pod pachami :O
Szok. Miranda poci się pod pachami :O

Jeśli taka kobieta nie ćwiczyła wcześniej przy ludziach, a zostało jej wpojone, że pot to coś krępującego, traktuje taką okoliczność jako coś intymnego, co ujawnione szerokiej publice, budzi dodatkowy stres.

Przyszłyśmy tu, żeby poprawić swoją samoocenę. Sam fakt, że ruszyłyśmy tyłek z kanapy zasługuje na szczere brawa i mówię w zupełności serio. Pamiętam swoje pierwsze dni w klubie fitness i to, jak się wtedy czułam. I pamiętam kasę, którą potem wydałam na nowe ciuchy treningowe, dzięki którym poczułam się nieco bardziej atrakcyjna. Pamiętam też, że nie zmywałam makijażu przed treningiem, przez co na pewno cierpiała moja skóra, ale z karku zdjęłam nieco strachu przed pokazaniem się klubowej publice au naturel i nie żałuję wcale. Te małe, „próżne” zabiegi sprawiały, że nieco mniej wstydziłam się tego, jak wyglądam wśród tłumu szczupłych gazel i z nieco większą pewnością ćwiczyłam, a nowe tanktopy w kolorach tęczy motywowały mnie do wyjścia na trening. Czy coś w tym złego?

Scarlett też ma wodospad pod pachą.
Scarlett też ma wodospad pod pachą.

Jestem kobietą i chcę czuć się atrakcyjna. Od momentu pierwszego razu na siłowni minęło sporo czasu. Ćwiczę już od kilku ładnych lat i teraz nie mam potrzeby testowania na sobie stylizacji sportowych z Instagrama, gdy robię swój trening (co innego kiedy pracuję z klientami, to inna bajka 😉 ), ale pamiętam, ile pozytywnej motywacji dały mi te „zabiegi” sprzed lat i nie widzę w tym nic próżnego ani pozerskiego.

Pamiętaj jednak, że wygląd wyglądem, a trening treningiem. Shit needs to be done. Możesz to zrobić w koszulce po starszym bracie i bokserkach swojego faceta, nikomu nic do tego. Ale możesz to też zrobić w ciuchach od Stelli i też masz do tego prawo. I w jednym i w drugim zestawie da radę zrobić serię ciężkich przysiadów, w końcu ciuchy nie ćwiczą za Ciebie. Jeśli doda Ci to pewności siebie, zrób sobie lekki makijaż (rock’n’roll zapchane pory! #yolo!), dobierz sobie buty pod kolor lakieru do paznokci i zrób ładną fryzurę, a potem go kill it!

Hair-Romance-gym-workout-hairstyles-you-can-wear-all-day

PS. Czasem zapominam zmyć makijaż przez zajęciami z indoor cyclingu. Kiedyś kupiłam sobie flamaster do brwi we Flormarze. Pod wpływem potu spłynął mi na powieki i zmienił kolor na fioletowy – teraz będę podkreślać brwi linerem z Inglota, podobno fajny. Ze swojej strony polecam też rzęsy 1D, robią robotę. Mam też podkład mineralny z Lily Lolo, który pozwala skórze oddychać i nie waży mi się na skórze nawet gdy się pocę. Nie nakładam różu i pomadki, bo buzia i usta szybko same się czerwienią. Beauty konfesjonale, nie zmywam makijażu przed treningiem, głównie dlatego, że robię swoje treningi podczas przerw w pracy, a potem starcza mi tylko czasu na szybki prysznic. Bardzo to z mojej strony niepedagogiczne… Obiecuję sobie poprawę. Karę odbiorę w zmarszczkach 😉

Buziaki,

M.

 

Udostępnij
Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Najnowsze wpisy

Kategorie

Okuniewska Marta Opublikowane przez:

komentarze 3

  1. Foormanka
    5 listopada 2015
    Odpowiedz

    Pamiętam swoje początki- grubaska na fitnessie… Zawinięta w jakieś oversize’owe łachy, stojąca z boku, w tylnym rzędzie, żeby nikomu nie rzucać się w oczy. Myślę, że wynika to z prostego faktu- dziewczyny, które mają się czym pochwalić (myślę o kwestiach fizycznych) częściej chcą być zauważane niż grubaski 🙂 kwestia pewności siebie wydaje się być kluczową 🙂

  2. Kaja
    5 listopada 2015
    Odpowiedz

    Świetny wpis, popieram w 100 procentach 🙂

  3. wysa
    9 grudnia 2015
    Odpowiedz

    boski post, story of my life 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

14 − 2 =