Motywacja – zdrowa motywacja, zdrowa głowa, trwałe rezultaty

Wybija północ, zaczyna się 2016. Ludzie na całym świecie składają sobie noworoczne życzenia i piją szampana, żeby pierwszego dnia nowego roku, po zmyciu kaca porannym prysznicem zacząć realizacje postanowień, wśród których najpopularniejsza okazuje się być walka o piękne ciało. Na początku jest iskra – zapalamy się do działania. Czy ta iskra zamieni się w płomień, a płomień będzie palił się przez 365 dni?

Sama motywacja…nie wystarczy – źródło motywacji gwarancją sukcesu

Jestem trenerem personalnym. Na tyle krótko, że pamiętam własne, kulawe początki walki o sylwetkę marzeń i ówczesną motywację. Jednocześnie jestem trenerem na tyle długo, że udało mi się zebrać ogrom doświadczeń, swoich i swoich podopiecznych, a dzięki temu – wykształcić sobie swoją indywidualną i dość niepopularną metodę motywowania się w drodze do celu. Według słownika języka polskiego, „motywacja” oznacza szeroko pojętą inspirację do działania, co budzi pozytywne skojarzenia, prawda? Stąd nasze przekonanie, że mając motywację, realizację postanowienia mamy podaną na talerzu. A ja nie do końca się z tym zgadzam, bo poza samą motywacją, ważniejsze jest to, skąd ona pochodzi i dopiero to gwarantuje trwałe rezultaty. Ja dzielę motywację na pozytywną i negatywną. Swoje działania, jak również pracę z podopiecznymi, inspiruję świadomie czerpiąc ze źródła, które motywacja współdzieli… z akceptacją. Mamy początek nowego roku, a motywacja leży na naszym talerzu. Może być zdrowa, ale może nam też zaszkodzić. Jak nie zadławić się motywacją w 2016 roku i wytrwać w celu?

Motywacja negatywna – gdy przeglądasz się w oczach innych, a nie w lustrze, a droga do celu boli.

www.moc2.pl
www.moc2.pl

Kiedyś zrozumiesz ból, który czujesz teraz.”

Ból to słabość, która opuszcza Twoje ciało.”

W dzisiejszych czasach, szeroko pojęty sukces, zwłaszcza sylwetkowy, bo o nim dziś mowa; ubierany jest w pot, ból, cierpienie i agresję, a osiągany jest pod pręgierzem dyscypliny. Im cięższa i bardziej bolesna przeprawa, tym bardziej uszlachetnieni i silniejsi się czujemy. Tak działa marketing motywacji, tak działają profile trenerskie i sportowe memy. Pozostając pod jego wpływem, mimowolnie zaczynamy uważać, że aby osiągnąć w życiu szczęście i zrealizować marzenia, musimy po nie iść na kolanach, bo im więcej wycierpimy, tym większa nagroda czeka na nas na końcu tej drogi krzyżowej. To zgubne, bo często dyscyplinujemy się bardziej niż wymaga tego sytuacja, co sprawia, że po prostu w końcu nie wytrzymujemy presji. Zgubne jest również dlatego, że nie doceniamy sukcesów okupionych mniejszym wysiłkiem, a także gardzimy mniej cierpiętniczą pracą osób z naszego otoczenia, tak jakby droga do wartościowego celu zawsze była wyłożona tłuczonym szkłem, które musimy pokonać bosą stopą.

Największą przyjemnością w życiu jest robienie tego, czego nie możesz zrobić (według innych).”

Powiedz mi, że nie mogę (tego zrobić), a potem patrz, jak pracuję dwa razy ciężej, żeby udowodnić Ci, że jest inaczej.”

Motywacja, która czerpana jest z potrzeby udowadniania innym swojej wartości również nie jest zdrową motywacją i nie zauważamy tego na pierwszy rzut oka, jednak karmiona jest naszymi własnymi kompleksami. Szukamy akceptacji i szacunku w oczach innych, zamiast nauczyć się czerpać satysfakcję samodzielnie i samodzielnie podejmować działania, które mają służyć przede wszystkim… nam samym. Po osiągnięciu celu osiągamy krótkotrwały triumf nad tymi, którzy w nas wątpili, jednak uczucie satysfakcji wywołane taką motywacją trwa chwilę, bo po chwili uświadamiamy sobie, jak mało znaczące jest to osiągnięcie w ich oczach. Podobnie jest wtedy, gdy motywację czerpiemy z chęci zemsty, na przykład na byłym partnerze. Nie lepiej karmić się dobrymi emocjami? Ciało nie będzie do końca zdrowe jeśli zdrowa nie będzie… głowa.

Kiedy się poddajesz, ktoś inny dalej walczy.”

Nie pozwól, żeby Twoja konkurencja trenowała ciężej.”

Ten rodzaj negatywnej motywacji płynie z przekonania, że aby osiągnąć cel, trzeba kogoś pokonać. Lubujemy się w porównywaniu się do innych, kochamy być „lepsi od kogoś”, na każdym kroku udowadniając swoją wyższość. Nic dziwnego, bo wmawia nam się, że życie to ciągły wyścig – o lepsze zarobki, o lepsze posady, o bardziej atrakcyjne ciało. A nie ma wyścigu bez konkurencji. Motywowanie się porażką innych nie jest zdrowe, bo również wynika z naszych kompleksów i potrzeby udowadniania swojej wartości wszystkim tym, którzy obserwują nasze kroki, podczas gdy to my sami powinniśmy być swoim rywalem w samorozwoju.

Motywacja pozytywna – gdy CHCESZ.

www.moc2.pl
www.moc2.pl

„Jeśli to dla Ciebie ważne, znajdziesz sposób. Jeśli nie, znajdziesz wymówkę.”

Najczęstszą przyczyną porzucania postanowień noworocznych jest czerpanie motywacji z niewłaściwych źródeł, najczęściej z chęci udowodnienia innym własnej wartości. Prawdziwie zdrowa motywacja płynie z nas samych, kiedy to my samodzielnie podejmujemy próbę, ponieważ my sami jej chcemy. W życiu każdego z nas nadchodzi taki moment, kiedy dojrzewa w nas chęć zmiany i ze zdziwieniem odkrywamy, z jaką łatwością przychodzą nam kolejne kroki. Powoli zbliżamy się do celu, a droga daleka jest od cierpienia i wcale nam się nie dłuży. Nie podejmujemy tych działań pierwszego stycznia, pierwszego dnia miesiąca czy tygodnia. Początek nadchodzi zupełnie swobodnie i przypadkowo. Dojrzewamy do tego, że chcemy działać. To narodziny zdrowej motywacji!

Bądź najlepszą wersją siebie.”

Czerpiąc z motywacji pozytywnej określamy zdrowy i realny cel, a tego nie ma bez akceptacji. Nie porównujemy siebie do innych, nie staramy się nikomu niczego udowodnić. Mając pełną świadomość swojego ciała i jego możliwości nie porównujemy się do wyidealizowanych wzorców. Dążymy do maksymalnego rozwoju korzystając z własnych zasobów i dyspozycji. Budujemy na fundamencie, ale nie budujemy fundamentu.

Nieważne jak powoli idziesz, ważne że idziesz do przodu.”

Mając świadomość tego, że mamy przed sobą cel na całe życie, akceptujemy fakt, że na jego osiągnięcie potrzeba czasu. Z nikim się nie ścigamy, a plan realizujemy w swoim tempie. Jesteśmy w pełni przygotowani na drogę oraz na to, że będzie długa. Skalujemy więc wysiłek i świadomie rozkładamy go na miesiące, nie na dni. Dzięki temu nie spalamy się na pierwszym kilometrze.

Pasja jest konieczna do osiągnięcia długotrwałego sukcesu jakiegokolwiek rodzaju.”

Pojęcie pasji jest bardzo szerokie, ale w tym kontekście utożsamię ją z przyjemnością płynącą z aktywności. Działania wynikające z pasji nie są jednoznacznie ukierunkowane na cel, bo pasja (przyjemność) jest celem samym w sobie. To samo jest z treningiem. Gdy trening staje się jedynie środkiem do uzyskania celu, jest to działanie doraźne i po jego osiągnięciu, zazwyczaj porzucane. Trening i dieta nie muszą być katorgą, tak jak kreują je media, a świetne ciało wcale nie musi być okupione milionem wyrzeczeń. Jest wiele dróg do osiągnięcia jednego celu i nie ma metody uniwersalnej. Jesteśmy inni, mamy inne cechy osobowości, lubimy inne metody treningowe, posiłki i ćwiczenia. Kluczem do sukcesu jest znalezienie takich, które… polubimy. Jest to możliwe i dopiero to gwarantuje sukces!

Motywacja a akceptacja – jak uzdrowić motywację?

be-the-best-version-of-you

Jeśli odkryłeś, że czerpiesz głównie z motywacji negatywnej, jest sposób na to, żeby ją uzdrowić. Tym sposobem jest… akceptacja, błędnie utożsamiana z brakiem ambicji i lenistwem, a przeze mnie uważana za klucz do trwałego sukcesu! Akceptując siebie, nie tylko swoją fizyczność, uczymy się podejmować samodzielne decyzje, a nie decyzje wynikające z tego, czego oczekują od nas inni. Gdy chęć zmiany jest podjęta przez nas i dla nas, stanowi ona motywację pozytywną. Akceptując siebie, staramy się rozwijać siebie, a nie tworzyć siebie na nowo, dzięki czemu stawiany przez nas cel jest ambitny, ale wciąż realny. Akceptując upływ czasu nastawiamy się na starcie na to, że jego osiągnięcie wymaga cierpliwości, w którą jesteśmy już wyposażeni. Akceptując swoje słabości wiemy, że na drodze będą potknięcia, które nie oznaczają tego, że jesteśmy słabi, a jedynie to, że jesteśmy ludźmi. Akceptując siebie już na starcie minimalizujemy ryzyko wyrzutów sumienia, uczucia zawodu czy poczucia porażki, które najczęściej prowadzą do porzucenia postanowień. W nadchodzącym roku pamiętajmy, że skoro „w zdrowym ciele zdrowy duch”… niech motywacja, która poprowadzi nas do zdrowego ciała, również będzie zdrowa. I tego Wam, czytelnicy, życzę 🙂

Udostępnij
Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Najnowsze wpisy

Kategorie

Okuniewska Marta Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × 5 =