Antykoncepcja długoterminowa – moje zdanie vs „Women’s Health”

Jakiś czas temu gazeta „Women’s Health” opublikowała artykuł dotyczący antykoncepcji długoterminowej. Gdy tylko go przeczytałam, na gorąco wypowiedziałam się na jego temat na fanpage. Autorki, posługując się sugestywnym językiem, starają się przedstawić miesiączkę jako coś kompletnie niemodnego, passe, udręczającego, uwłaczającego i ograniczającego. Postaram się odłożyć emocje na bok i wytłumaczyć rzeczowo, czemu nie zgadzam się z tezą przedstawioną w tekście, który został opublikowany w, bądź co bądź, popularnej gazecie. Podaję link do artykułu: klik.

Pobudki do podjęcia atykoncepcji długoterminowej, jednoznacznej z rezygnacją z comiesięcznej menstruacji, które zostały przedstawione w artykule są… bardzo trywialne:

„Potem przychodzi ten poranek, kiedy odkrywamy, że oczywiście pudełko z tamponami jest puste, a przecież przysiągłybyśmy, że zrobiłyśmy ostatnio zapas…/Bo okres ma tę wadę, że jest powtarzalny, trwa długo i psuje nam w sumie ponad miesiąc w roku./Żyjemy szybciej, pracujemy dłużej, klienci i przełożeni wymagają od nas coraz więcej. A comiesięczne męczarnie zdecydowanie obniżają naszą wydajność/Miesiączka potrafi zrujnować wolny weekend czy romantyczny wyjazd we dwoje…

Język, którym pisany jest tekst jest ponadto bardzo sugestywny:

Skoro przestałyśmy już wstawać o świcie i kłaść się z kurami, skoro nauczyłyśmy się zapobiegać niechcianym ciążom, skoro założyłyśmy spodnie i zaczęłyśmy wykonywać typowo męskie zawody, może nadchodzi czas ostatecznego pożegnania miesiączki?/Jeśli masz już dosyć tamponów, pobrudzonej bielizny, wzdęć i PMS, możesz iść do ginekologa i poprosić go o pomoc w doborze metody najlepszej dla Ciebie. Takiej, która pomoże Ci odebrać władzę hormonom i zapanować nad swoim ciałem. To Ty rządzisz/Era miesiączkujących kobiet dobiega końca.

Co on sugeruje? Utożsamia rezygnację z okresu z przejęciem władzy nad swoim ciałem, a regularne miesiączkowanie z byciem staromodną i udręczoną. Tylko prawdziwa, niezależna i wyemancypowana lwica korporacji jest w stanie odebrać władzę hormonom.

W tekście pojawiają się też opisy miesiączki:

I zaczyna się jazda. Pożyczanie tamponów czy podpasek, wizyty w toalecie co dwie godziny, sprawdzanie, czy nic nie przecieka, osłabienie, kłopoty z koncentracją i nieodparta ochota, by przebrać się w dres lub pidżamę, zwinąć w kłębek pod kocem i przeczekać.”

Na obronę regularnej, naturalnej, nieprowokowanej syntetycznymi hormonami miesiączki poświęcono zaledwie kilka linijek, co uważam za ogromny błąd! Menstruacja to bardzo ważny indykator zdrowia kobiety a ta opisana w tekście, to stan patologiczny, sugerujący, że należy przyjrzeć się swoim naturalnym hormonom, a nie przyjmować syntetyczne, które zamaskują problem.

Menstruacja to część naszej fizjologii. Motywowanie rezygnacji z okresu i zaburzanie naturalnego cyklu miesięcznego chęcią rezygnacji z tamponów/kubeczków menstruacyjnych czy podpasek, jest w mojej opinii trywialne. Tak jak dbamy o higienę po skorzystaniu z toalety, tak moim zdaniem należy zaopiekować się fizjologicznym stanem, którym jest krew menstruacyjna i osobiście, nie widzę w tym nic problematycznego, jak również w korzystaniu z papieru toaletowego czy bidetu. Zaplamione krwią majtki czy spodnie są stanem sugerującym, że miesiączka bywa zbyt obfita. Osobiście, od kiedy miesiączkuję, z takim problemem spotkałam się może kilka razy, z czego raz pierwszy dzień miesiączki zbiegł się z przedawkowaniem aspiryny, doprowadzając do silnego krwotoku, który prawie skończył się na pogotowiu. Zbyt obfite miesiączki mogą sugerować np. nadczynność tarczycy, skąpe – jej niedoczynność. Jak widać obfitość miesiączki może sugerować patologie gruczołów pozornie nie związanych bezpośrednio z układem płciowym i jest to bardzo ważny indykator! Również dolegliwości bólowe o sile niepozwalającej na wykonywanie czynności zawodowych powinny wzbudzić niepokój. Miesiączka zawsze będzie związana z pewnym dyskomfortem, ale stany opisywane przez autorki tekstu to stany patologiczne, o czym należy pamiętać. Ból nie do wytrzymania może sugerować np. endometriozę, która niezdiagnozowana i nieleczona jest bardzo niebezpieczna.

Warto wiedzieć, że przy równowadze hormonalnej okres jest regularny i stanowi jedynie dyskomfort. Problemem jest jednak to, że w mediach społecznościowych okres oraz PMS jest rysowany w tej właśnie przejaskrawionej formie, która z kolei sugeruje nam, że jest co coś normalnego. Okres u zdrowej kobiety wcale nie powinien tak wyglądać. Ta przejaskrawiona forma może być spowodowana dominacją estrogenową, niedoborem progesteronu i niewydolnością hormonalną w fazie lutealnej. To niedobory progesteronu odpowiedzialne są za fatalne samopoczucie i szeroko rozumiany PMS: obrzęki, drażliwość piersi, brązowe plamienie na kilka dni przed miesiączką, huśtawki nastrojów, a także za bolesną menstruację.

Co możesz wyczytać ze swojego cyklu miesiączkowego, jeśli jest to cykl naturalny, nieprowokowany syntetycznymi hormonami?

  • cykle nieregularne – jeśli objawy towarzyszące to objawy hirsutyzmu, przyczyną może być zespół jajników policystycznych (PCOS) lub niedoczynność tarczycy, Hashimoto
  • okres długi, obfity – nadczynność tarczycy, endometrioza, anemia
  • okres krótki, skąpy – niedoczynność tarczycy
  • okres patologicznie bolesny – endometrioza, PCOS
  • zanik miesiączki – silna niedoczynność, PCOS, ciąża, zbyt niski poziom tkanki tłuszczowej, zbyt duże obciążenie treningowe, stres
  • plamienie śródmiesiączkowe – endometrioza, dominacja estrogenowa
  • plamienie na tydzień przed miesiączką – niedobór progesteronu

 

Reasumując…

Wzmiankowany artykuł uważam za niepełny, ponieważ pisany jest nieobiektywnie i  językiem na tyle sugestywnym, że kobiety o mniejszej świadomości swojego ciała, fizjologii oraz mniej opiniotwórcze może doprowadzić do błędnych wniosków. Brakuje mi rzetelnego i równego podziału na „plusy” i „minusy” takiej terapii (ewidentna wada wynikająca z braku możliwości obserwacji naturalnego cyklu w celu stwierdzenia jego zaburzeń została praktycznie nienaświetlona!). Stosowanie antykoncepcji długoterminowej nigdy nie będzie rozwiązaniem problemu, a jedynie zatuszowaniem go, podczas gdy może on zagrażać zdrowiu lub życiu (jak endometrioza czy nowotwór). Nie warto stawiać własnego komfortu nad zdrowie.

 

Czy antykoncepcja długoterminowa jest rozwiązaniem? Czy prawdą jest to, że nasze cykle różnią się od cykli naszych prababć? Tak, tak jak i ciało oraz cała reszta fizjologii człowieka również ewoluowała. Nie rozmnażamy się jak zwierzęta i nie każda komórka jajowa zostanie zapłodniona. Antykoncepcja długoterminowa oczywiście jest rozwiązaniem i nie chcę go demonizować w każdym aspekcie. Natomiast chciałam zwrócić uwagę na to, że prezentowane w artykule dolegliwości to stany patologiczne, które należy wyrównać hormonami oraz dietą dedykowaną określonemu problemowi, a nie maskować go bez diagnozy jedynie dla własnego komfortu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *