Przyczyny powstawania cellulitu u aktywnych fizycznie kobiet

Temat cellulitu jest często podejmowany w mediach kobiecych, zawsze jednak w bardzo powierzchowny sposób, co przekłada się na promowanie niezwykle uproszczonej wizji genezy jego powstawania. W dzisiejszym artykule postaram się przybliżyć Wam złożoność tego zjawiska w ujęciach, które pozwolą Wam zrozumieć nie tylko jego źródło, ale pozwolą też spojrzeć realistycznie na własne ciało i określić kierunek i możliwości poprawy jego jakości. Temat ten jest mi niezwykle bliski, ponieważ cellulit towarzyszy mi od kilkunastu lat  i mimo ogromnych starań, w ciągu tego czasu nie udało mi się go pozbyć, a przez czerpanie informacji z kolorowych czasopism narastało we mnie poczucie winy i frustracja, która (całe szczęście) jest dla mnie motorem do działania. W tym przypadku – do poszerzania wiedzy.

Mój cellulit – szykowanie formy startowej do startu, który nigdy nie doszedł do skutku

IMG_3496

Moja walka z cellulitem zbiegła się z poszukiwaniem idealnej formy sylwetkowej. Reprezentuję wybitnie estrogenowy typ sylwetki – szerokie biodra, otłuszczenie udowo – pośladkowe, pełny biust. Od początku redukcji w 2013 roku najmniejszą satysfakcję dawał mi progres dolnej części ciała. Mimo ciężkich, siłowych treningów, reżimu kulturystycznej diety, picia naturalnych diuretyków i wybieganych godzin, strata biustu nie uzyskała rekompensaty w postaci efektywności pracy nad udami i pośladkami. Pewne granice były nie do przekroczenia. Poziom tkanki tłuszczowej był tak niski, że zatrzymało się miesiączkowanie. Barki, brzuch, plecy pozostawały niemal w formie startowej, a nogi… Nogi potrzebowały kolejnych miesięcy redukcji. Trener zasugerował, że są przemęczone i „podlane wodą”, więc zredukowałam sól, zwiększyłam ilość naparu z pokrzywy, wykluczyłam z diety kompletnie nabiał i węglowodany, weszłam w ketozę. Po serii masaży drenujących i diuretyku z apteki zrobiliśmy zdjęcia formy.

IMG_3472

Byłam tak słaba, że prawie zabrało mnie pogotowie. Nigdy wcześniej tak nie waliło mi serce. Chwilami nie mogłam złapać tchu. Mimo masaży, mimo żmudnej redukcji, mimo wykluczenia soli, przetworzonego mięsa, odżywki białkowej, gumy do żucia, odpoczynku – na moich, wciąż nieproporcjonalnie masywnych udach, kwitł cellulit. Był mniej widoczny, niż wcześniej, ale stan ud wciąż nie odzwierciedlał wyrzeczeń, którym poddawałam swoje ciało, wielogodzinnych treningów, diety i kosmetyków. Na zdjęciach jestem po półrocznej redukcji, w ketozie, odwodniona diuretykiem na receptę (!), po serii masaży, które miały pomóc w pozbyciu się zalegającej limfy. Dla pozbycia się opornego tłuszczu doprowadziłam do zaniku miesiączki, zaburzeń odżywiania, depresji, załamania metabolicznego i, co nastąpiło później, dramatycznego, estrogenowego efektu jo-jo. Niech te zdjęcia będą ilustracją tego, czy warto jest walczyć ze swoim ciałem i dążyć do nierealistycznych efektów, za które odpowiedzialna jest nie tylko nasza praca, ale głównie genetyka – ta hormonalna jest bezwzględna. Ja jestem gruszką, co brutalnie pokazuje ta redukcja.

Estrogen – główna przyczyna cellulitu

Aby zrozumieć złożoność problemu wyjdę od znaczenia estrogenu dla dystrybucji tkanki tłuszczowej. W kolejnych podpunktach wytłumaczę inne czynniki, które wpływając na jego poziom, mają niebezpośrednie oddziaływanie na widoczność cellulitu oraz te czynniki, na które wpływa on sam.

Estrogeny to grupa hormonów kobiecych, chociaż w organizmach mężczyzn są one również obecne, tak jak i kobiety posiadają naturalnie niewielkie poziomy androgenów. Wśród estrogenów wyróżniamy „dobry, ochronny” estriol oraz „agresywne” estron i estradiol. W opozycji do nich działa progesteron. U zdrowej kobiety, która pozostaje w równowadze hormonalnej, wszystkie te składniki funkcjonują we wzajemnej, harmonijnej zależności. Estradiol determinuje tycie udowo – pośladkowe, które zabezpiecza kobietę na czas głodu i podtrzymuje jej zdolności prokreacyjne, zapewniając jej przetrwanie w okresie poszukiwania partnera, w ciąży i podczas karmienia potomstwa piersią. Gruszki i klepsydry określane są mianem „estrogenowego” typu sylwetki nie bez przyczyny. Za dystrybucję tkanki tłuszczowej w biodrach, udach i pośladkach odpowiedzialny jest właśnie estradiol, a wymienione przeze mnie partie ciała zawierają najwięcej receptorów estrogenowych. Nasze ciało niechętnie pozbywa się tłuszczu z tamtych miejsc, natomiast wprost proporcjonalnie chętnie go tam zatrzIMG_3487ymuje. To nic innego jak przygotowanie do ciąży.

Kobiece biodra, uda i pośladki to magazyn kwasu DHA. Ludzki mózg jest 7 razy większy niż mózg innych ssaków w proporcji masa mózgu/masa ciała. Poza wodą, składa się on z tłuszczu, którego nie jesteśmy w stanie same wytworzyć i musi on pochodzić z pożywienia. To dlatego nasza dieta musi być tak bogata w kwasy omega-3. Ludzki mózg najintensywniej wzrasta przez pierwsze 2 lata życia i wtedy też, gdy karmimy dziecko piersią, DHA (czyli jego budulec), wraz z mlekiem matki zasila jego budowę. Gdy tylko zaczynamy dojrzewać, a nasza sylwetka nabiera pełnych kształtów, zaczyna robić zapasy właśnie na potrzeby przyszłej ciąży i to dlatego tak niechętnie pozbywa się tkanki tłuszczowej z nielubianych przez nas części ciała.

Przyczyna cellulitu nr 1: dominacja estrogenowa

Sama obecność tkanki tłuszczowej na udach nie musi wywoływać cellulitu i sam estrogen nie jest odpowiedzialny za jego widoczność. Problem stanowią zaburzenia hormonalne stosunku progesteronu do estradiolu. Estradiol zwiększa poziom tkanki tłuszczowej, progesteron mobilizuje ciało do korzystania z zapasów energetycznych, które się w niej znajdują. Estradiol zmniejsza napięcie naczyniowe, progesteron je zwiększa. Nadmiar estradiolu powoduje więc odkładanie się tkanki tłuszczowej oraz zmniejsza przepływ krwi przez naczynia. Efekt? Nadmiernie gromadzimy tkankę, która będąc aktywna hormonalnie produkuje jeszcze więcej estrogenów, a zmniejszenie sprawności przepływu krwi przez naczynia sprawia, że „uwolniony” do niej tłuszcz jest wolniej dystrybuowany i rozprowadzany po ciele, co utrudnia jego utylizację, jak również ma wpływ na osłabienie się włókien kolagenowych i przepływ limfy, tworząc obrzęki uwidaczniające defekty estetyczne. IMG_3491Zaburzenia harmonijnego działania hormonów kobiecych nazywamy dominacją estrogenową, do której doprowadza nadmierna ekspozycja na ksenoestrogeny – substancje mumifikujące działanie kobiecych estrogenów, zawarte w detergentach, komercyjnych kosmetykach, chemii stosowanej przy warzywnictwie i sadownictwie, składnikach pasz dla zwierząt, wodzie z kranu, plastikowych butelkach i naczyniach. Estrogen dostarczany kobiecie w tak ogromnej ilości mobilizuje preadipocyty do tworzenia nowych adipocytów a im więcej adipocytów (tkanki tłuszczowej) masz, tym więcej estrogenów będą produkować jajniki.

Przyczyna cellulitu nr 2: słaba perfuzja naczyń krwionośnych w okolicy udowo – pośladkowej 

Jak wcześniej wspomniałam, dominacja estradiolu nad progesteronem w kobiecym układzie hormonalnym zaburza przepływ krwi przez naczynia krwionośne, zwiększając również ryzyko zatoru. To stąd na ulotce leków antykoncepcyjnych wśród przeciwwskazań do stosowania wymieniane są np. żylaki. Tłuszcz udowo – pośladkowy jest silnie hipotoksyczny, czyli głodny tlenu, którego nie ma w wystarczającej ilości z dwóch powodów – słabej perfuzji krwi w tej okolicy oraz tamtejszej obecności komórek tłuszczowych wyposażonych w receptory alfa. Te miejsca są po prostu słabiej „natlenione”, w przeciwieństwie do np. środkowej części brzucha, który tak chętnie pokazuje pierwsze efekty redukcji.

Przyczyna cellulitu nr 3: niedobór kolagenu

Na to niestety również ma wpływ estrogen. Kolagen jest składnikiem włóknistej tkanki łącznej. Estrogen wpływa na fibroblasty, fibroblasty wpływają na enzym kolagenazę. Kolagenaza rozkłada kolagen, który otacza komórki tłuszczowe, naruszona zostaje „upakowana” struktura tkanki tłuszczowej, a te kierują się ku powierzchni skóry uwidaczniając cellulit oraz ulegają hipertrofii.

Przyczyna cellulitu nr 4: zaburzenia pracy wątroby, obciążenie wątroby, słaba metylacja.

Wątroba pełni około 200 różnych funkcji i to ona odpowiedzialna jest za tzw. „detoks”. Większość toksyn środowiskowych jest rozpuszczalna w tłuszczach, więc bez udziału wątroby nasze ciało nie jest się w stanie ich pozbyć. Metylacja jest procesem, który wpływa na każdy proces metaboliczny, od ekspresji genów, po metabolizm estrogenów i detoksyfikację wątroby. Żeby metylacja zachodziła sprawnie i prawidłowo, potrzebuje szeregu składników odżywczych, m.in. witamin z grupy B, kwasu foliowego, magnezu czy cynku. Niemal 40% naszej populacji za sprawą wady genetycznej ma upośledzony jeden ze szlaków metylacji, a cały jej cykl nie przebiega już prawidłowo. Sprawna metylacja jest niezbędna dla detoksyfikacji wątroby, a ta dla sprawnego metabolizmu „złych” estrogenów (E1 – estron, E2 – estradiol). Obciążenie wątroby następuje przy regularnym przyjmowaniu leków, spożywaniu alkoholu. W związku z zaburzeniami pracy wątroby, któremu nie pomaga niedobór witaminy B12 oraz kwasu solnego w żołądku, również te dwa czynniki mają wpływ na formację i widoczność cellulitu.

cz. 2 nastąpi 🙂

Źródła:

https://www.hormonesbalance.com/articles/the-role-of-the-liver-in-female-hormone-balance/

http://www.metaboliceffect.com/can-you-burn-cellulite/

https://www.unm.edu/~lkravitz/Article%20folder/cellulite2.html

http://www.bodybuilding.com/fun/science-unlocks-cellulite-1.htm

http://www.kolagenpolska.pl/kolagen.html

https://www.hormonesbalance.com/articles/what-is-estrogen-dominance-as-a-hormonal-imbalance-in-women/

Udostępnij
Share on FacebookPin on PinterestShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Najnowsze wpisy

Kategorie

Okuniewska Marta Opublikowane przez:

komentarzy 6

  1. Arek
    17 kwietnia 2016
    Odpowiedz

    Hej
    Czytałem twój wpis.
    Mówisz ze wszystkiemu winna jest zły balans estrogenyu i progesteronu u kobiet.
    Wiec może zamiast diet, lekarstwa hormonalne na zmniejszenie poziomu estrogenu i konsultacja lekarska by pomogła. Jakieś publikacje pokazujace zestawienie poziomu różnych hormonów w procentach u różnych typów budowy kobiet?
    Pozdrawiam
    Arek

  2. […] postów na temat aktywności fizycznej i zdrowego stylu życia. Polecam w szczególności post o przyczynach powstawania cellulitu pomimo aktywności oraz o możliwej szkodliwości ćwiczeń na trampolinach. Sama niedawno […]

  3. MajaMaj
    18 kwietnia 2016
    Odpowiedz

    Bardzo ciekawy artukul! Rowniez walcze od dlugiego czasu ze swoja genetyka, moze nie tyle przeszkadza mi cellulit co wlasnie posladkowo-udowe rezerwy, ktore nie znikaja mimo moich poswiecen- ciezkich treningow i diety, ktora doprowadza mnie juz do szalenstwa. czasem mysle, ze pora pogodzic sie ze swoimi ogromnymi udziskami i pytaniami „co sobie wstrzykuje w uda” ale chyba nje jestem jeszcze gotowa:D placimy wysoka cene za cos, co niektorym osobom przychodzi bez wiekszego trudu i trudno to przelknac, ale nkkt nie obiecywal, ze bedzie sprawiedliwie;].pozdrawiam i czekam na druga czesc artykulu! 🙂

  4. Dominika
    15 sierpnia 2016
    Odpowiedz

    Dzieki Marta, za ten wpis! Od dziecka jestem aktywna;uprawiam sport,chodze na silownie i staram sie jesc racjonalnie,ale mimo tego moje nogi pozostawiaja wiele do zyczenia.Mimo tego ze sa silne,bardzo opornie reaguja na trening silowy i cellulit jak byl ,tak jest..Dzieki temu wpisowi pogodzilam sie z taka moja natura i wiem ze w szortach raczej swiata nie zawojuje 😉
    Pozdrawiam!

  5. Sandra
    18 sierpnia 2016
    Odpowiedz

    Powiem szczerze, że udka to ja maaam, a celulitu nic a nic. Nawet koleżanki mi to mówią, a wcale je o to nie pytam :p Więc masz świętą rację, że to na pewno nie zawsze kwestia poziomu tkanki tłuszczowej na udach.

  6. Martyna
    21 sierpnia 2016
    Odpowiedz

    Witam. Pani Marto! Dziękuje za ten artykuł. Nawet Pani sobie nie zdaje sprawy z tego jak duży wpływ miał on (i cały Pani blog) na moje samopoczucie i samoocenę 😊 Wiele nocy stracilam na wyszukiwanie informacji w internecie dlaczego, do jasnej cholery, mimo ciężkich treningów siłowych ten okropny cellulit nie chce zniknąć. Do tego dochodziła presja najbliższego otoczeniai chyba Pani zrozumie o co mi chodzi. Do czasu. Do czasu kiedy znalazłam ten artykuł i chciwie pochłonęłam cały Pani blog w jedną noc😜 Wtedy wszystko zrozumiałam, moje ciało po prostu o mnie dba 😆 A z figurą gruszki trzeba się pogodzić. Dołączam do gatunku zwanego udzilla 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 + 11 =