Soja w odżywkach białkowych

SOJA w odżywkach białkowych

Soja – z ochotą ląduje w kobiecym latte ze Starbucksa, a dwa razy mniej chętnie w męskim shakerze z odżywką. Po amerykańskim boomie na produkty sojowe sprzed kilkunastu lat po tym, jak FDA rozreklamowała jej antycholesterolowe właściwości (dzięki saponinom), teraz głośno mówi się o jej rakotwórczym i proestrogenowym „potencjale”. Czy słusznie?

Ogromna popularność soi wynika z zawartości białka w jej nasionach i proporcji jakości aminokwasów do ceny produkcji. Jest na tyle tania, że na całym świecie stosuje się ją jako paszę dla zwierząt. Uprawa soi dostarcza około dwukrotnie więcej białka niż inne, popularne rośliny uprawne i zboża – nawet 15 razy więcej niż… produkcja mięsa. Popularyzacja i niskie koszta produkcji zachęcają do eksperymentów, a ziarna soi są dla nich wyjątkowo wdzięcznym tematem. Wraz z pszenicą i kukurydzą, są one najchetniej modyfikowaną rośliną.

Soja jest źródłem taniego, bogatego w aminokwasy białka o niskiej wartości kalorycznej przy dużym potencjale odżywczym. Poza witaminami z grupy B i aminokwasami, jest źródłem dobrych kwasów tłuszczowych , a wszystko to zamknięte w wielu fajnych formach. Do niefermentowanych produktów zaliczyć można mleko sojowe, tofu i yuba, a fermentowanych – sos sojowy, pasta sojowa, natto czy tempeh. Kolejną pozytywną cechą żywieniową soi jest fakt, iż łagodzi objawy menopauzy… I tu jest pies pogrzebany!

Ziarna soi zawierają izoflawony (fitoestrogeny). To związki roślinne uwalniane w trakcie trawienia, które w aktywnej postaci mimifikują żeńskie hormony płciowe. Stąd wynika ich zastosowanie w hormonalnej terapii zastępczej dla kobiet w okresie menopauzy – przy niedoborze własnych estrogenów, grożącym np. osteoporozą, aby zniwelować jego dodatkowe, negatywne objawy, wprowadza się estrogeny z zewnątrz. W przypadku niedoboru wydaje się to być zasadne. Jednak wiele kobiet cierpi na zupełnie inną przypadłość – nadmiar tych hormonów, tzw. dominacja estrogenowa, która prowadzi do typowo kobiecych nowotworów.

Genisteina i daidzeina to nie są imiona bohaterek „Gry o Tron”. To izoflawony sojowe, których tak bardzo boją się koneserzy odżywek białkowych. Jak wspominałam, soja jest tanim produktem białkowym, który chętnie stosowany jest jako wypełniacz. Producenci zgrabnie tuszują informacje o faktycznej zawartości białka zwierzęcego w porcji odżywki, podając np. ilość białka w porcji wraz z mlekiem… Białko sojowe, jak niesie legenda, zabija libido i przyprawia facetom cycki. Czy faktycznie sprawia, że ciężko zbudowane mięśnie flaczeją, a testosteron maleje o połowę?

Produkty sojowe, poza surowymi jak edamame, sprzedawane w sklepach (również sojowe odżywki) są poddawane obróbce termicznej, a ta niszczy zawarte w niej enzymy, również inhibitory trypsyny, które zaburzają wchłanianie się białek w żołądku i jelicie cienkim. Główne szlaki takiej produkcji to płatki sojowe oraz koncentraty białka sojowego. Użyty do tego etanol neutralizuje izoflawony, które zostają w etanolu, a nie w produkcie reakcji. Gotowy produkt nie jest więc tak w nie bogaty, jak czyste ziarna, co praktycznie nie stanowi już szkodliwego problemu i realnego ryzyka. Użycie etanolu w produkcji jest jednak opcjonalne, a nie obligatoryjne, więc zawartość izoflawonów w produktach sojowych uzależniona jest tu od wybranej przez producenta metody. Spożywane w rozsądnych ilościach (a są obecne w wielu przetworzonych produktach), fitoestrogeny nie stanowią realnego zagrożenia chociażby dla płodności wśród mężczyzn, mogą jednak mieć wpływ na układ hormonalny człowieka.

Kiedy izoflawony działają na receptory estrogenowe, mogą zachowywać się jak sam estrogen, ale ich działanie jest od niego znacznie słabsze. Co ciekawe, mogą się zachowywać w ustroju albo jak antyestrogeny, albo proestrogenowo, a wszystko zależy od zawartości estrogenów w ustroju ( u kobiet w okresie menopauzy będą działać proestrogenowo, u kobiet i mężczyzn z wysokim ich poziomem, mogą konkurować z endogennym estrogenem i blokować jego własne działania).

Czy obawy dotyczące soi to mit? Nie, choć wiele z nich jest przesadzonych. Dodatek soi w odżywce białkowej nie przysporzy Ci „sojowych cycków”, ale jeśli spożywasz jej naprawdę duże ilości, może mieć delikatny wpływ na zawartość estrogenów w ustroju.

Źródła:

https://hipokrates2012.wordpress.com/2012/08/11/soja/

http://www.bornfitness.com/what-is-the-difference-between-protein-powders/

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *