Wpływ fitspo na pogłębianie się wad postawy wśród kobiet

Wpływ „standardów piękna” na pogłębianie się wad kręgosłupa u młodych kobiet

Presja dopasowania się do ideałów sylwetkowych i realizacja chociaż podstawowego standardu piękna kładziona jest na kobietach od dawna i zaczęła się już zanim w ogóle powstał zalążek tego, co w dzisiejszych czasach określamy „mediami”. Kiedy podjęłam się poszerzania swojej wiedzy z zakresu fizjoterapii, miałam przed oczami głównie tematykę związaną z kobietami i specyfiką problemów, które ich dotykają. Nie ukrywam, że duży wpływ na podjęcie decyzji o rozpoczęciu studiów w tym zakresie miały trendy, które tak naprawdę mają bezpośredni wpływ na kształtowanie się i pogłębianie wad postawy wśród kobiet aktywnych fizycznie, pozostających pod presją branży fitness. Okazuje się, że coś, co powinno promować zdrowie, niejednokrotnie działa w kompletnej opozycji do naszego dobra i to jest coś, co naprawdę mnie fascynuje. Tyłek Jen Selter, przerwa między udami, presja płaskiego brzucha, idealnego owalu podbródka czy wąskiej talii to konkretne zagadnienia dla fizjoterapeuty. Czy poddawanie się presji ideałów fitness piękna w XXI wieku będzie w dalekiej przyszłości tematem prac naukowych, tak jak gorsety wiktoriańskie? Na pewno!

Epoka wiktoriańska i presja wąskiej talii a patologie kręgosłupa

Tu się wszystko zaczyna. Trend figury klepsydry sięga XVIII i XIX wieku i miał swoje początki w krajach europejskich, a poddawały mu się kobiety niezależnie od klasy ekonomicznej. Co ciekawe, wizja krótkiego, męczącego życia w cierpieniach kobiety, która taki gorset nosiła, wcale nie jest zbieżna z prawdą, bo okazuje się, że kobiety te często żyły znacznie dłużej niż wynosiła średnia dla tamtych czasów. Gorsety tworzono również dla dziewczynek, a także kobiet w ciąży i karmiących – posiadały nawet odpinane miseczki, tak jak współczesne biustonosze. Nad wpływem noszenia gorsetów na klatkę piersiową i kręgosłup przeprowadzono badania w Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu oraz w Centrum Bioarcheologii w Muzeum w Londynie, mierząc szerokość klatek piersiowych, kąty żeber oraz wyrostków kolczystych kręgów wśród szkieletów pochodzących z okresu między rokiem 1700 a 1900. Siedem ze szkieletów, które pochodzą z paryskiego muzeum miało żebra zdeformowane na kształt litery „S”, a wyrostki kolczyste kręgów straciły swoje poziome ustawienie, zachodząc na siebie na skutek długotrwałego ucisku na rosnące żebra i kręgi. Uszkodzenia te nie były związane z innymi deformacjami z tamtego okresu takimi jak krzywica, czyli miały inne źródło. Trzy kolejne szkielety, pochodzące z Muzeum w Londynie, posiadają te same cechy. Na podstawie analizy zgromadzonych gorsetów badacze oszacowali, że przeciętny obwód talii kobiety z epoki wiktoriańskiej to… 56 centymetrów. Co ciekawe, kobiety noszące gorsety żyły zaskakująco długo – podczas gdy średnia długość życia kobiety w tamtym okresie wynosiła 50 – 60 lat, dożywały tego pułapu, czasem nawet go przekraczając, nie można więc powiązać spowodowanych przez gorsety ciężkich deformacji kręgosłupa ze skróceniem samego życia. Presja wąskiej talii wróciła do nas w XXI wieku, a wraz z nią wynalazek, który określono mianem „gorsetu treningowego”.

Gorsety treningowe czyli gorsety „fitness”

To wynalazek, o którym już kiedyś pisałam obszerniejszy artykuł, do którego odsyłam w linkach podanych poniżej. Nie żyjemy w epoce wiktoriańskiej, dlatego ma on nieco inną konstrukcję, opartą o fiszbiny i oddychający materiał, który ma zapewnić komfort podczas treningu. Gorsety tego typu bywają promowane przez zawodniczki dyscypliny bikini fitness, u których mają one zapobiec… „poszerzeniu talii”, cokolwiek to według producenta znaczy. Mogą być noszone na treningu, ale polecane jest wydłużanie okresu noszenia gorsetu stopniowo, nawet do kilku godzin dziennie. Gorset ten, tak jak gorset wiktoriański, zmienia położenie żeber (zwłaszcza ich chrzęstnych części), a co za tym idzie – narządów wewnętrznych, które nie mają przestrzeni do tego, by wykonywać swoją pracę w prawidłowy sposób, doprowadzając do wzdęć, zaparć i niestrawności. Noszenie gorsetu powoduje nienaturalne ściśnięcie tłoczni brzusznej i wywiera nadmierne ciśnienie na mięśnie dno miednicy, a w przypadku dodatkowego zwiększania obciążenia zewnętrznego (np. podczas treningu siłowego), mięśnie te są naprawdę nadmiernie przytłoczone. Noszenie gorsetu ma również bardzo negatywny wpływ na proces oddychania, które staje się spłycone m.in. dlatego, że wraz z przesunięciem się narządów trawiennych ku górze, przesunięciu ulega również przepona. Więcej o waist trainerach znajdziecie w moim artykule na ich temat, który podlinkuję na dole tekstu.

Wciąganie brzucha i zatracenie umiejętności oddychania torem brzusznym

Oddychanie torem piersiowym jest często określane mianem oddychania „kobiecego”. Jest to oddychanie, w którym porusza się wyraźnie klatka piersiowa, podczas gdy brzuch jest w zasadzie nieaktywny. Warto przyjrzeć się temu, jak oddychają dzieci – widać jak pracuje brzuszek. Nieświadome są tego, że za kilkanaście lat je również obejmie presja perfekcyjnego ciała i stracą tę umiejętność – umiejętność oddychania torem brzusznym, czyli tym wprowadzającym ciało w stan relaksacji. Oddychanie „torem kobiecym” nie ma przyczyny leżącej w budowie anatomicznej, tylko podłoże kulturowe, związane z presją płaskiego, wciągniętego brzucha. Na skutek presji dążenia do ideału zatraciłyśmy zdolność pełnego oddechu, i to oddechu pierwotnego, z którym się urodziłyśmy i który tak dobrze wyciszał nas przed snem. Nie ma nic złego w tym, że podczas utrzymywania pozycji stojącej czy podczas oddechu, brzuch nie jest idealnie płaski. Nie powinien!

Pogłębianie lordozy lędźwiowej w celu ekspozycji pośladków lub jej nadmierne spłycanie w celu ukrycia wystającego brzuszka

Lordoza to fizjologiczna krzywizna kręgosłupa powodująca jego wygięcie w kierunku piersiowym. Jest funkcjonalnie ułożona w dwóch miejscach jego długości – na wysokości szyi oraz odcinka lędźwiowego. Rolą lordozy jest amortyzacja kręgosłupa gdy chodzimy, skaczemy czy biegamy. Naukowcy z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Bilkent w Ankarze przeprowadzili badania, podczas których grupie 300 mężczyzn zostały zaprezentowane fotografie sylwetek kobiecych o różnym stopniu wygięcia kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Biorący udział w eksperymencie wskazywali zdjęcia ciał, które uznali za najbardziej i najmniej atrakcyjne. Większość mężczyzn za najbardziej pociągające uznało sylwetki kobiece, w których kąt zakrzywienia kręgosłupa wynosił około 45,5*, co sprawiło, że pośladki wyglądały na większe. W kolejnej części badania mężczyznom pokazano 3 zdjęcia pośladków równej wielkości, która wynika jednak z różnych powodów. Najatrakcyjniejsze okazały się pośladki, których wielkość podkreślana była przez wyraźne zakrzywienie kręgosłupa w odcinku lędźwiowym. Bez znaczenia dla atrakcyjności okazał się poziom ich umięśnienia czy otłuszczenia. Myśląc, że uwielbiają duże pośladki, faceci są więc raczej miłośnikami… kręgosłupów. Kąt odchylenia kręgosłupa w odcinku lędźwiowym jest znacznie ostrzejszy u dzisiejszych Barbie, gdy porównamy je z lalkami z  lat 90 – tych. Jest to zjawisko o tyle niebezpieczne, że może budować negatywne wzorce sylwetki i w konsekwencji prowadzić do wad postawy wśród dziewczynek, a później młodych kobiet. Nie ma nic złego w odstających pośladkach, a lordoza lędźwiowa jest niezbędna dla dwunożnego funkcjonowania ludzi. Nie zapominajmy jednak, że zbyt pogłębiona staje się zjawiskiem patologicznym!

Kobiety często narzekają też na wystającą dolną część brzucha. To zupełnie naturalne, że w tym miejscu brzuch jest bardziej miękki, gdyż to właśnie miejsce to tkanka tłuszczowa hormonalnie związana z funkcjonowaniem jajników. Kobiece, bardziej przodopochylone niż męskie, ustawienie miednicy sprawia, że nawet niewielka poduszeczka tłuszczu znajdująca się poniżej pępka nieco odstaje i nie ma w tym nic dziwnego. Taki wygląd podbrzusza jest zupełnie naturalny dla kobiecej postawy, a gdy w celu zniwelowania go, miednicę będziemy ustawiać w tyłopochyleniu, redukując lordozę lędźwiową, pozostając w pozycji stojącej w środku dnia, również doprowadzimy do zaburzeń statyki krzywizn kręgosłupa.

 

„Sms-owa szyja”, czyli unikanie drugiego podbródka

„wdowi garbik”, czyli nadmierna protrakcja głowy

Syndrom związany z nadmiernym pochyleniem głowy ku przodowi, charakterystycznym dla ludzi wpatrujących się w ekran smartfona to również domena kobiet, które chcą unikać widoczności drugiego podbródka, który pojawia się przy prawidłowym jej położeniu w osi kręgosłupa. Takie wygięcie w przód ma około 15 stopni, co zwiększa nacisk głowy na kark dwukrotnie. Na skutek zmiany położenia głowy dochodzi do zmniejszenia pojemności płuc, zwyrodnień i stanów zapalnych kręgosłupa. Warto też wiedzieć, że zmiana lordozy szyjnej ma później odbicie w lordozie lędźwiowej i może wywoływać dolegliwości również w tej okolicy. „Wdowi garbik”? To właśnie efekt posturalny unikania widoczności drugiego podbródka przez wysuwanie głowy do przodu w celu zachowania idealnego owalu twarzy.

 

Przerwa między udami a koślawość kolan

influencerka Madalin Giorgietta

Obiekt pożądania kobiet, czyli „thigh gap” powoduje utrzymywanie stawów kolanowych w patologicznej rotacji wewnętrznej, która pozwala uzyskać ten efekt nie tylko do zdjęcia, ale również podczas utrzymywania postawy stojącej, co w konsekwencji wyłącza z pracy wszelkie mięśnie, włącznie z pośladkowymi, które odpowiedzialne są za rotację zewnętrzną i odwodzenie stawu biodrowego. Mięśnie te to główne stabilizatory chodu, czyli jedne z najważniejszych mięśni będących w codziennym użytku. Takie ustawienie, zaczynające się już w stawie biodrowym, będzie też nadmiernie aktywowało mięśnie czworogłowe uda oraz zginacze stawu biodrowego, w konsekwencji przesuwając miednicę w kierunku przodopochylenia i pogłębiając lordozę lędźwiową. Co najgorsze, kobiety mają tendencję do utrzymywania tej postawy w ciągu dnia za każdym razem gdy stoją – na przystanku, w windzie czy między seriami ćwiczeń na siłowni, a nie tylko przez kilka sekund do zrobienia zdjęcia.

 

Podsumowując – presja perfekcyjnego wyglądu i standardów współczesnego piękna nie ma wpływu jedynie na naszą pewność siebie czy postrzeganie własnego ciała, ale również na nasze kręgosłupy. Dziewczynki, których kręgosłupy, kości i stawy wciąż wzrastają również są jej poddawane, a obserwując nie tylko instagramowe gwiazdy fitness, ale również nas – swoje siostry, ciocie i mamy, utrwalają sobie nieprawidłowe wzorce postawy niekoniecznie wynikające ze zbyt ciężkich tornistrów czy siedzącego trybu życia. Niestety także te będące skutkiem obserwacji branży fitness w mediach, co łatwo zauważyć nawet obserwując to, jak zmienił się… kręgosłup współczesnej lalki Barbie. Co możemy zrobić? Tłumaczyć, wyjaśniać i korygować. A przede wszystkim – nabierać świadomości, że taki problem istnieje i być może to on będzie kiedyś tematem pracy magisterskiej jakiejś fizjoterapeutki 🙂

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *