Wpływ regularnego seksu na pracę tarczycy

Oglądaliście film „Histeria”? Akcja tej komedii obsadzona jest w czasach wiktoriańskich i opowiada historię wibratora, który to wynalazek miał stać się remedium na kobiece dolegliwości hormonalne i związane z nimi emocje.

Histeria to choroba, którą, bazując na szerokim wachlarzu objawów, można porównać do dzisiejszej plagi Hashimoto – od nerwowości, przez bezsenność, brak apetytu, zatrzymywanie wody podskórnej, ociężałość, duszność, po bóle mięśni. Bardzo trafnie spekulowano na temat jej przyczyn, doszukując się ich źródła…w łonie kobiety. Dziś wiemy, że te właśnie, kobiece okolice, a dokładnie jajniki, odpowiedzialne są za wiele z powyższych problemów, których źródłem są wydzielane przez nie hormony. Wśród innych przyczyn znajdował się również stres.

Zdziwicie się pewnie, że porównuję wiktoriańską histerię z współczesnym Hashimoto i niedoczynnością tarczycy, za które odpowiedzialne nie są jajniki (a raczej: nie tylko one) ale po chwili zrozumiecie tę zależność 😉

Histeryczkom przepisywano… masaż dna miednicy, czyli czynności okołoseksualne, prawdę mówiąc. Tak, na przełomie XIX i XX wieku powstały wibratory, by ulżyć lekarzom w pracy, a kobietom w licznych dolegliwościach. Regularne orgazmy leczyły uderzenia gorąca, retencję wody podskórnej, bezsenność i zaburzenia łaknienia… Przypadek?

Hysteria
źródło: wikipedia

Leczenie orgazmem nie jest niczym nowym. Opisy takich zabiegów pojawiają się już w czasach Hipokratesa, a lista jego następców, posługujących się metodą masażu waginalnego jest długa: w I wieku n.e. Aulus Cornelius CelsusAreteusz z Kapadocji z czasów Nerona, Soranus z Efezu (prekursor ginekologii), Galen w II wieku n.e; Aetius z Amidy i Moschion w VI wieku n.e., anonimowa praca Liber de Muliebra z przełomu IX i X wieku, Rhazes i Awicenna, Ferrari da Gradi w wieku XV, Paracelsus i Pare w XVI wieku, Burton, Claudini, Harvey, Highmore, de Castro, Zacuto i Horst w XVII wieku; Mandeville, Boerhave i Cullen w XVIII wieku, a następnie wielu lekarzy dziewiętnastowiecznych z okresu histerii. Nie jest to temat poruszany powszechnie w czasach współczesnych, co szczerze mówiąc wywołuje moje zdziwienie. W epoce, gdy seks sprzedaje się tak dobrze, kobietom proponuje się hormonalne terapie zastępcze…

Faktem jest, że skomplikowany układ hormonalny kobiety gra bardzo istotną rolę w kształtowaniu się nie tylko jej emocji, ale również wywoływaniu takich symptomów jak np. retencja wody czy zaburzenia łaknienia. Skoro w epoce wiktoriańskiej orgazm był lekiem „na całe zło”, musi być w tym ziarnko prawdy, a orgazm może przynosić nie tylko ulgę seksualną 🙂

Hormonalne tło orgazmu

Badanie z marca 2009 roku, przeprowadzone na Uniwersytecie w Michigan pokazało, że orgazm zwiększa poziom estrogenów u zdrowych kobiet w okresie przedmenopauzalnym, nie stosujących antykoncepcji hormonalnej. Co więcej, po orgazmie następuje wyrzut oksytocyny, nazywanej hormonem miłości, a oksytocyna obniża poziom kortyzolu. Tu pojawia się całkiem istotna zależność:

Depresja poporodowa wywoływana jest niskim poziomem oksytocyny, a niski poziom oksytocyny coraz częściej powiązywany jest z niedoczynnością tarczycy. 

W publikacji Johna Gray’a „Mężczyźni są z Marsa” czytamy, że pracujące kobiety mają dwa razy wyższy poziom kortyzolu niż pracujący mężczyźni, a po powrocie do domu jest znacznie gorzej – u kobiet poziom hormonu stresu znacznie wzrasta, podczas gdy u mężczyzn maleje. Recepta? Seks.

Według Cassandry Forsythe, amerykańskiej endokrynolog, guru w naturoterapii zaburzeń hormonalnych kobiet, poziom oksytocyny wzrasta nie tylko po orgazmie rozumianym jako skurcz mięśni dna miednicy czy łechtaczki. Pomogą również pieszczoty piersi.

Tarczyca a oksytocyna?

Podwyższony poziom hormonu stresu, na który jesteśmy narażane codziennie, negatywnie wpływa na pracę tarczycy, przez co tkanki stają się „oporne” (thyroid resistance) na działanie jej hormonów. Na obniżenie poziomu aktywnego hormonu tarczycy, czyli T3 wpływa zarówno zbyt niski, jak i zbyt wysoki poziom kortyzolu. Oksytocyna jest neuromodulatorem wpływającym na budowanie więzi, redukcję stresu i lęku, promowanie zachowań matek, uczucie zadowolenia, hamuje również sekrecję kortyzolu. Donosowe podawanie oksytocyny grupie badanych mężczyzn wykazało u nich wyższy poziom empatii. Poziom tego hormonu podnosi się też przez extasy (ale uznajmy to tylko za ciekawostkę).

źródło: wrzuta.pl
źródło: wrzuta.pl

W badaniu z 2011 roku (Pedersen, 2011) wykazano zależność niskiego poziomu oksytocyny w moczu i niskiego poziomu wolnych hormonów fT4 i fT3 we krwi kobiet w depresji poporodowej. W badaniu przeprowadzonym na grupie mężczyzn, którym podawano oksytocynę donosowo (Heinrichs, 2003), zaobserwowano obniżenie poziomu kortyzolu.

Nie sądzę, żeby orgazm był uniwersalnym lekiem na całe zło, ale spróbować chyba nie zaszkodzi? 🙂

Źródła:

http://www.saragottfriedmd.com/orgasm-balances-hormonal-imbalance-in-women/

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19138375

http://wiktorianizm.ucoz.pl/publ/xix_wiek/spoleczenstwo/histeria_kobiet/11-1-0-15

https://www.nytimes.com/books/first/m/maines-technology.html

http://www.webmd.com/sex-relationships/news/20131125/how-the-love-hormone-works-its-magic?page=2

http://www.youramazingbrain.org/lovesex/sciencelove.htm

http://dearthyroid.org/2011/06/09/oxytocin-improves-your-thyroid/

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4335177/

Najnowsze wpisy

Kategorie

Okuniewska Marta Opublikowane przez:

komentarzy 6

  1. Aga
    22 czerwca 2016
    Odpowiedz

    No trochę popłynęłaś o tej cudownej metodzie leczenia histerii. Wybacz, ale takie gadanie, że jak kiedyś leczono tak i tak to musi być w tym ziarnko prawdy, jest zwyczajnie głupie. Wiesz, co jeszcze było kiedyś cudownym lekiem? Rad. Poczytaj trochę o historii medycyny, a przekonasz się, że cudowne leki z tamtego okresu to często totalne bzdury. Albo chociaż obejrzyj „The Knick”. Polecam odcinek, w którym depresję u kobiety, która straciła dziecko, leczono wybiciem jej wszystkich zębów.

    • Marta Okuniewska
      12 września 2016
      Odpowiedz

      To nie jest tekst naukowy, lecz pisana z przymrużeniem oka przypowiastka o historii wibratora inspirowana filmem, który obejrzałam 🙂 Następnie recepta na coś, co jeszcze nikomu nie zaszkodziło – chyba, że nieplanowaną ciążą 🙂 Wiecej luzu.
      PS Polecisz konkretną książkę o historii medycyny? Pytam zupełnie serio 🙂

  2. Magdalena
    12 lipca 2016
    Odpowiedz

    Ciekawe, ciekawe. Muszę przyznać, że brzmi to baaardzo przekonująco i optymistycznie. Czyżby natura dała nam samym najlepszą broń w walce z chorobą cywilizacyjną jaka jest niedoczynność tarczycy.? Na pewno warto ją wypróbować.

    I należałoby to rozpropagować. Całe społeczeństwo by skorzystało: i kobiety – często nerwowe i zestresowane, porażone coraz większa plagą zaburzeń tarczycy, i mężczyźni – równie często narzekający na oziębłość partnerek, a także (w <> przypadkach) – demografia;)

    • Marta Okuniewska
      12 września 2016
      Odpowiedz

      Demografia zwłaszcza, no i wszystko wedle idei partii rządzącej ;D

  3. Marta
    16 sierpnia 2016
    Odpowiedz

    Ciekawy artykuł. Musze powiedziec, ze temat mnie trochę zainteresowal i czytalam troche o tym na anglojezycznych stronach internetowych. Mam pcos i bardzo nieregularne miesiączki. Nie biorę żadnych hormonow, gdyz lekarz uznal, ze wyniki sa akceptowalne i nie wymagaja zazywania hormonow. Zauwazylam, ze odkąd moje zycie seksualne nabralo regularności moje miesiaczki staly sie rowniez regularne. Może nie z zegarkiem w reku , co do dnia, ale roznice mieszcza sie w granicach 1-4 dni, a nie 10-50 jak wcześniej. Mysle, ze cos w tych orgazmach jest 😉

  4. 29 sierpnia 2016
    Odpowiedz

    Ciekawe czy w Pl jakikolwiek endokrynolog łączy niedoczynność z nisikim poziomem oksytocyny… Swoją drogą ciekawy trop! (zwłaszcza dla kobiet po porodzie)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *